Wystawa fotograficzna „Ślady Cywilizacji” ukazuje, jak ludzkość od wieków wplata się w krajobraz ziemi, pozostawiając za sobą niezatarte ślady czasu. Artysta zaprasza do odkrywania mistycznego piękna otaczającej nas przyrody, a także do zgłębiania śladów, jakie pozostawia na niej ludzka działalność. Przedstawia wraki pojazdów, hodowle zwierząt, czy współczesne budowle kontrastujące z dziką naturą wokół.
„Ślady Cywilizacji” to nie tylko zbiór zdjęć, to opowieść o tym co człowiek pozostawia po sobie stając się wraz z przyrodą twórcą otaczającego nas krajobrazu. Nie zawsze cywilizacja dewastuje naturalny obraz przyrody. Czasem jej twory stają się dopełnieniem, czy też pięknym, niekiedy surrealistycznym akcentem krajobrazu. To zaproszenie do odkrywania historii, do kontemplacji piękna przyrody oraz do refleksji nad naszym miejscem w tej wielkiej, niezwykłej opowieści.
Wernisaż odbędzie się w Kaszy i Paszy we Wrocławiu 10.05.2024 o godź. 20:00. Zdjęcia będzie można podziwiać przez kilka następnych miesięcy, do końca lipca.
Tym razem kierunek Bałkany, a dokładnie Słowenia. Latem próbowałem znaleźć jakiś kolejny kierunek na foto wyjazd i sam jakoś nie mogłem się zdecydować. W końcu wybór padł na wyprawę organizowaną przez Horyzonty. Nigdy wcześniej nie jechałem na taką zorganizowaną foto-wycieczkę. Zazwyczaj sam planuję sobie trasę, spanie i całą logistykę. No to po kolei. Wycieczka w kilkanaście osób trwała tydzień, wyjazd z Krakowa wygodnym busem, więc droga przebiegła bezproblemowo i w miarę komfortowo. Wieczorem, na miejscu przywitał nas nasz przewodnik Piotr Skrzypiec. Kolacja, a po nocy rano pobudka po 5-tej przed wschodem słońca i już tak codziennie. Wyjazd busem do najciekawszych miejsc w których akurat w danym dniu była najlepsza pogoda na foty.
pon. rano – kościółek św. Andrzejpon. wieczór – widok na jezioro Bled z górywt. rano – św. Tomaż nad Paprotnim
Po porannej sesji powrót i przerwa na dzienne wykłady lub jakieś odsypianko, a wieczorem znów kolejny wyjazd na foty. Co do pogody, to akurat dopisała, nigdy chyba nie miałem na wyjeździe tak idealnej pogody.
wt. południe i wieczór – miasto Piranśr. rano – Jamnikśr. wieczór – Mangartsko sedlo
To może o sprzęcie. Pierwsze zdziwienie, Sony przejął rynek. Przeważająca większość osób na wyjeździe miała sprzęt Sony. Co jest? Gdzie inne firmy? Chyba marketing poległ. Poza Sonym widziałem kilka puszek Canon, jeden Olimpus i ja jako jedyny miałem Fujifilm dokładnie X-T3. Do mojego Fuji nie mogę mieć żadnych zastrzeżeń. Sprawdził się pięknie. Kilka osób nawet chwaliło go za to jak ładnie się prezentuje. Oczywiście w aparacie nie chodzi o jego wygląd, jednak w kilku funkcjonalnościach pokonał konkurencję, np. taka prosta rzecz jak robienie zdjęć na długim czasie. W większości aparatów czas na samowyzwalaczu można ustawić do max 30 sek., ewentualnie B i mieć wężyk lub jakiś wyzwalacz. Fuji pomyślał inaczej, zrobił opcję czasu T w której mogę ustawić nawet kilka minut wyzwolenia migawki na samowyzwalaczu. Wężyk niepotrzebny, wylatuje z torby. Do tego podczas robienia zdjęcia wyświetlany jest z tyłu na ekranie rzeczywisty czas otwarcia migawki.
czw. rano – kościół św. Andrzejaczw. wieczór – Lublanapt. rano – jezioro Bledpt. wieczór – słoweńskie sercesob. rano – miasto Ptuj
Całą wycieczkę oceniam bardzo pozytywnie, również ze względu na nowo poznanych, podobnie zakręconych ludzi :) Samemu bez przewodnika Piotra na pewno nie udało by mi się dojechać na tak wiele miejsc w tak krótkim czasie. Mam nadzieję że kiedyś wrócę do Słowenii, może w inną porę roku np. zimą.