Army Man

Photography

Jakiś czas temu, wiosną wykonałem dosyć nietypową sesję. Potem było lato, wiadomo wyjazdy, praca, dopiero teraz zebrałem się aby dokończyć obróbkę.

Założenie było takie aby wykonać ujęcia w technice Low-key. Docelowo stylistyka miała przypominać obrazki z gier komputerowych fps. Wykorzystałem czarne tło, kontrastowe światło i maksymalnie 2 lampy na raz. Dodatkowo jeśli wystarczyłoby czasu, miałem użyć maszyny do dymu, którą studio posiada na wyposażeniu i udostępnia w razie potrzeby. Na całą sesje mieliśmy 2 godziny, co jak się okazało wystarczyło na styk.

Przyznam, że fajnie było popracować na lampach ELINCHROM. Ustawiając wcześniej WB na temperaturę K 5600, nie musiałem w obróbce w ogóle korygować balansu bieli. Wiązka lasera jest w rzeczywistości bardziej widoczna jednak przy świetle błyskowym znika, dlatego na większości fotografii została dorobiona cyfrowo.

Chociaż nie jestem wielkim zwolennikiem broni, to przyznam że temat był ciekawy, a sama sesja inna niż moje wszystkie wcześniejsze.

Info:

Na fotografiach Daniel Wieczorek i Michał Przybylski. Co do uzbrojenia, wszystko to repliki.

Reklamy

Sudety w lipcu

Photography, Story-history

Sudety w lipcu, to zawsze dobry pomysł. Od dawna planowałem zawitać do Samotni i jak zwykle nie zawiodłem się. Samo podejście jest bardzo łatwe i zachwyca malowniczymi widokami. Schronisko nie jest najnowocześniejsze, w pokojach nie ma gniazdek z prądem ale za to ten klimat :) Tego mi brakowało. Pierwszy dzień upał i w dzień jak to zwykle w Karkonoszach, tłumy ludzi. Dopiero tak po 16-stej zaczyna się przerzedzać. Zostają tylko ci którzy śpią w schroniskach.

Plan: zrobić ciekawe ujęcia wschodów i zachodów słońca w okolicy Małego Stawu.

Na początku, w pokoju jesteśmy tylko ja i Łukasz, jednak po chwili dołącza nieznajoma dziewczyna. W trakcie rozmowy okazuje się, że jest również zainteresowana poranną wyprawą po pierwsze promienie słońca i decyduje się do nas dołączyć.

Rano, właściwie to jeszcze w nocy bo jakoś około drugiej (chyba trochę się przeliczyłem, ale zawsze warto wyjść wcześniej niż później) idziemy na kocioł Małego Stawu. Na górze chwyta nas chmura, mgła i lekki deszczyk. Ledwo widzimy z góry schronisko, które powinno być normalnie widoczne. Marzniemy trochę, czas leci i zaczynamy tracić nadzieję na złapanie wschodu. Nic nie widać, tak chyba z godzinę po planowanym wschodzie słonka, nagle zaczyna się przejaśniać i w ciągu kilku minut znika cała chmura i odsłania się piękny widok. Statyw na mało sie zdaje, za to 3 stopowy filtr połówkowy Cokin miękki działa świetnie.

Ciągle z rozdziawionymi japami z zachwytu schodzimy do schroniska. Idziemy spać.

Następny poranek nie przynosi już niestety żadnych udanych kadrów, głównie ze względu na jedną wielką chmurę na niebie. Tak kończy się nasz wypad w Sudety w lipcu.